Miły gościu

Miły gościu

niedziela, 28 lipca 2013

Moje klimaty i koniec.........

                              ..........z zanudzaniem was moimi domowo warsztatowo robótkowo elementami przydasiami - bo tego jest za dużo.
                               Witam was serdecznie i słonecznie wszystkich którzy mnie odwiedzacie oraz tych którzy pozostawiają po sobie bardzo miłe komentarze.
Bardzo dziękuję.
                              Ponieważ jest niedzielny poranek i mam czas od obowiązków postanowiłam przy porannej kawce was nie zanudzać (jak napisałam w temacie) a wprowadzać was w to co kocham najbardziej.
                              Bardzo lubię rysować i projektować oraz realizować moje projekty i te kłębiące się w głowie i te które są na papier przelane.
                             Od starości , stylu retro nie odstąpię bo to jest mój żywioł - stare koronki, szmatki, guziczki, wstążeczki etc., książki, prasa o tematyce przeróżnej począwszy od psychologii.poprzez historię , botanikę i biologię oraz różnego rodzaju literatura hobbystyczna towarzyszą mi na co dzień. Moje przybory robótkowe będę wam pokazywać co jakiś post.
                            Jak zaznaczyłam w temacie moje klimaty pokażę wam dzisiaj mój obraz który leżał sobie w zapomnieniu 2 lata zaczęty i nieskończony , a że muszę go skończyć(bo takie jest moje postanowienie), więc doczekał się łask moich.
                           Obraz będzie na płycie meblowej - rama klejona zamszem, tył oklejony bardzo grubym szarym papierem zresztą zobaczcie:







 tak wygląda w fazie pracy. Tak go sobie zaprojektowałam ale jeszcze może się coś zmienić - do końca mu jeszcze daleko. Pomiędzy tymi obrazkami ma być mój wyciągnięty po 25 latach aż haft richelieu - miała to być letnia bluzeczka, nie pamiętam czy mi weny brakło czy czasu znalazłam go w swych koronkach rok temu (posiadam dużo różnych moich tworów nieskończonych i  aż się boję - pełna waliza ogromna na strychu brrr). Dawniej wzrok miałam sokoli a teraz okularnica. Tak wygląda haft - który powycinam i ma służyć w obrazie jako wazon a w środku róże. Tak go widzę moją wyobraźnią twórczą oto on:






Jest naprężony na mokro Już wysechł) w celu lepszego naniesienia go na bazę obrazu. Zmarszczenia które widać znikną - z żelazkiem byłoby gorzej. Haftowany na batyście.
Prasować go nie muszę ponieważ klej jaki stosuję do takich spraw sam służy za żelazko a mała historia tego haftu jest taka:
                   ze starej francuskiej gazety z 1951 roku (jedna z nielicznych pamiątek po mojej nieżyjącej już teściowej a najlepszej  przyjaciółki bo taka  była mama  - konie z nią można było kraść ) misternie przeniosłam wzór bez kalki na kartkę papieru trwało to chyba z miesiąc ale jestem uparta, zrobiłam i
wygląda tak:






napracowałam się i nad haftem i nad rysowaniem więc grzechem by było wyrzucić a miałam to zrobić nie raz. A to jest ta gazeta:



W gazecie widać że wzór jest wykorzystany jako serweta:



Jak obraz będzie skończony myślę że będę z niego zadowolona bo już w myślach widzę jego efekt końcowy.
                               Jk już wiecie lubię rysować i....nie będę się powtarzać pokażę wam kilka migawek moich rysunków które są po części już wykorzystane i dane w prezentach a i takie są w trakcie pracy i czekają na finał, migawki:



pojemnik który widzicie na ołówki i mazaki to nic innego jak decuopage na puszce po meksykańskiej sałatce (lubię kuchnie włoską,francuską, meksykańską no i polską oczywiście). A tu pojemnik na na mojej książce kucharskiej która ze starości bo ma prawie 40 lat zgubiła okładkę i tak ją ubrałam w moje myśli:



serce które  wykonałam dla małej Zu - pożyczyła mi je tylko tak  do foto bo to  jej najlepsza zabawka szmacianka haftowałam z głowy tak na szybko - szyte jest w całości ręcznie:

i na zakończenie życząc wam przyjemnego spędzenia wolnego czasu w tę
słoneczną niedzielę oraz dziękując za uwagę ( bo w planie miał być krótki post - wyszło inaczej), tradycyjnie kwiatowo dziś  jedynak  ale mam do niego sentyment pozdrawiam i do następnego razu:





piątek, 26 lipca 2013

Stara skrzynka i inne moje.....

                              .........drobiazgi robótkowe .
                             Witam was w ten upalny dzień serdecznie dziękując za odwiedziny i pozostawione komentarze  pod ostatnim postem oraz  z uśmiechem na twarzy , bo dziś pokaże wam  zmagania z przed kilku lat mojego decoupage. Skrzynka którą zobaczycie zaraz ma ponad 35 lat - poniewierała się po garażu, ciągle miała w swym wnętrzu jakieś młotki gwoździe i jakieś tam męskie sprawy. Aż pewnego dnia znalazłam ją na podwórku pod płotem całkowicie pustą brudną i zniszczoną- zrobiłam jej kąpiel wodną  i schowałam pamiętam pod krzakiem do wyschnięcia. Zaczęła się zabawa - szlifowanie,uzupełnianie odprysków szpachlą do drewna wiedząc jakie będzie miała przeznaczenie. Jak to w decoupage jest krok po kroku starałam się wykonywać wszystkie czynności
kolejno jak na powagę decu przystało. Było to chyba z pięć lat temu - wówczas byłam z niej dumna i zadowolona - dziś niestety nie za bardzo ją lubię  choć gromadzi w sobie wiele rzeczy przydatnych na teraz i potem. Wewnątrz dorobiłam przegródki ze skrzynki po cytrynach okleiłam  nieprofesjonalnie kolorowymi serwetkami i jakoś służy oto ona:






jak widzicie pomalowana w esy floresy oczywiście końcowy etap ozdabiania uwieńczyło 10 warstw lakieru.
Widzicie kwiaty i liście - kwiaty to serwetki a liście są zasuszone i naturalne



Kiedy ja was skończę zanudzać starociami nie wiem - ale w między czasie myślę wam pokazać różne inne rzeczy - no niestety wszystko na raz nie dam rady.
                       W środkowej części widać bobinki które również sama wykonałam wycinając nożykiem do tapet na sklejce 3 mm :


ciężko było ale jakoś powoli do celu dobrnęłam, motyw małych różyczek - nie wiem kiedy te serwetki mi się skończą te i inne zawsze do czegoś wykorzystam:










na odwrocie widzicie napisy które powycinałam z angielskich czasopism robótkowych
jak widać strasznie mi się chyba nudziło nie mając czasu - zastanawiam się czasami nad tym czy ja niepotrzebnie tracę czas na bzdury: do deseru to poszłam do piwnicy i wykręciłam 2 gałki z szufladek starej szafki bo musiałam mieć szpulkę na złote nici :


 za co mi dostało od mojego pana bo nie mógł się dostać po jakieś narzędzia
dziś kończąc umilę wam czas spędzony na czytaniu kwiatkami z mego byłego ogrodu w tonacji skrzyni
serdecznie i jeszcze raz upalnie pozdrawiam do następnego razu.
P.S.Uffff - nie lubię osobiście takich staroci ale pokazuję wam sukcesywnie  mój mały domowy warsztacik roboczy:)))







środa, 24 lipca 2013

Atłasowo i .......

                      Witajcie dziewczyny i chłopaki ( bo i panowie mnie odwiedzają) - trochę dla małej odmiany od pudełek kartonowych pokaże wam mój podręczny przybornik do robótek na drutach. Posiadam duże ilości wełny którą przechowuję sobie w baaaardzo dużym pudłe, a to co mam do pracy na bieżąco mam pod ręką tu:

a wiec jest to niepotrzebna donniczka plastikowa - która miała iść na śmieci - pomalowałam farbą akrylowa nakleiłam serwetki polakierowałam i jest taki sobie decu na przechowywanie motków wełny:






pokrywa to tylko stary koszyk wiklinowy - też miał przeznaczenie śmietnika -
na atłasie haft wstążeczkowy trochę koronki i tak wygląda:


widać wszystkie defekty zmarszczeń ale na wiklinie bez otuliny tak wychodzi - najbardziej jest zadowolona moja mała Zu robiąc sobie z niego kapelusz na głowie, tak że fajnie jest ,obok jak widzicie stoi sobie tuba - nie wiem ale mam sentyment do tub, tubek, kartoników i koszyków ///a więc tuba na podręczne druty:









powyżej zdjęcie wykończenia jej drugiej strony i poniżej zbliżenie haftu




tuba to nic innego tylko rolka po ręcznikach papierowych po oklejeniu zrobiła się twarda i dosyć sztywna, przymocowana klejem do podstawki z zakrętki po jakiejś zupce Zu - jest stabilna ponieważ wtopiłam ją w masę solną.
Na dziś będę kończyć dziękując wam liczne odwiedziny i pozostawianie komentarzy , pozdrawiam cieplutko i do następnego posta w którym w dalszym ciągu będę wam przybliżać mój warsztacik domowy.Papapapa


niedziela, 21 lipca 2013

C.D. kartonowo kwiatowo

                            Witajcie moje drogie te zaglądające i podglądające , dziękuję za pozostawienie po sobie komentarze  które są bardzo miłe i za które bardzo dziękuję.
                             Pokaże wam dziś następne moje zmagania na pudełkach i kartonach czyli moje próby coś z niczego - i oby ten temat kartonowy najszybciej się skończył czego sobie życzę.
                             Jak byłam małą dziewczynką zawsze coś robiłam, ciągle miałam pełne ręce szmatek papierków ,kartek, igiełek i tak mi pozostało.
                             A i miałam strzaskaną nogę po niefortunnym upadku przez malutki kamyczek o którego zahaczyłam nie wiedziałam co tu począć - druty i hafty mnie jakoś znudziły wspomniałam sobie te lata z dzieciństwa. Pożerając
czekolady bo je bardzo lubię zostało mi pudełko po Toblerone i wykorzystałam je w ten sposób:


zrobiłam sobie wazonik na moje ukochane róże
zdjęcie podzieliłam na dwie połowy bo mi aparat jakoś całości nie chwytał
całość jest pomalowana białą farbą akrylową do tego mazaje złoto brązowym lakierem i polakierowane trzema warstwami, przez lakier stał się sztywne i masywne. Podstawa jest wykonana z masy solne i bróbka tak j.w.
Lubię go ale i tak stoi w mało widocznym kącie.


                                Potem naszło mnie na stary zeszyt - do go oprawiłam jakimś starym angielskim materiałem, grzbiet jest klejony zamszem a kartka po kartce jest barwiona naturalnymi składnikami czyli kawa i herbata - chciałam żeby wyglądał na bardzo stary i jestem z niego zadowolona - będzie służył..........
wygląda tak;

a że zostało mi kawałek materiału to do towarzystwa zrobiłam pudełeczko
przechowuję w nim tymczasowe zapiski przepisów kulinarnych, pełnych zdań które mi przychodzą do głowy (zdania w językach obcych ),które potem lądują w zeszytach i wygląda sobie tak:











tu wykonałam guziczek zapięcie
który jest wykonany z rurki wikliny papierowej i jak widać pomalowany
złotą farbą
a Pani strażniczka strzeże moich zapisek
jak zauważyłyście pudełko jest karbowane - moczony szary papier gnieciony suszony prostowany i darty - po naklejeniu dał taki efekt - miało wyglądać na stare ale tak do końca czegoś mu brakuje.
                  Dziś was już nie będę zanudzać za piękna pogoda - korzystajcie ile możecie ze słońca życzę miłej niedzieli i do następnego razu - buziaki dla wszystkich.






                                             

piątek, 19 lipca 2013

Powrót do kolorów

                          Witajcie drogie i kochane i te co piszecie i te co tylko zaglądacie.
Tak patrzę na mój blog to taki szary jest i surowy jakby z otchłani jakieś przywędrował. Więc postanowiłam wam pokazywać sukcesywnie jaka naprawdę jestem niepoprawna może romantyczka i jeszcze raz was witam tym oto dwoneczkiem i kwiatkami:


Jak już wiecie kocham kwiaty w szczególności róże.
                     Dzisiaj wam pokażę trochę moich pudełeczek na różne robótkowe
szpargały. Pudełka poniżej to jest nieudolna próba mego ozdabiania na kartonach po butach ale są i ich nie wyrzucę:
w tym pudełku przechowuję różne sznurki i resztki tasiemek.

Natomiast w tym mam przeróżne kolorowe kwiatki powycinane z gazet.

I następne małe okrągłe zrobiłam je z tektury karbowanej ozdobiłam serwetkami i wylałam resztkę kawy pozostawiając do wyschnięcia;



Przechowuję w nim koronki do dalszej obróbki czyli postarzania:






i na koniec dzisiejszego posta puszka po orzeszkach ziemnych na nożyczki, ozdobiona haftem który wiele z nas posiada ale i tak do konca jak dokładnie się przyglądniecie jest zmodyfikowany przeze mnie oto one:








Wieczko zastępuję różany kwiat wykonany na szydełku.
                    Myślę że was nie zanudziłam ale będzie bardziej kolorowo już następnym razem i na pożegnanie dzisiejszego posta życzę wam samych uśmiechów i słońca jak najwięcej - papapa do następnego razu